Biznes zbiórkowy. Realna pomoc czy oszustwo?

Jest 6 września 2019 roku 6 letnia Vanessa Walusz umiera na glejaka mózgu. Kilkanaście miesięcy wcześniej cała Polska dowiaduje się o jej chorobie. W naszym kraju diagnoza jest jednoznaczna – rok życia, bez szans na wyzdrowienie. Rodzice się jednak nie poddają i znajdują iskrę nadziei w dalekim Meksyku. Koszt- 2 miliony złotych.

Zbiórka rusza natychmiastowo, w akcje angażują się znani sportowcy, aktorzy i youtuberzy. W ciągu 2 miesięcy udaje się zebrać potrzebną kwotę. Vanessa wyjeżdża do Meksyku, operacja ponoć się udaje ale tylko połowicznie, potrzeba następnego wylotu i kolejnych pieniędzy, ponad 500 000 złotych. Rusza kolejna akcja zbierania pieniędzy. Tym razem jednak bez happy endu, dziewczynka umiera zanim cel zostanie zrealizowany.

W całej tej historii rodzi się jedno pytanie, brakło czasu czy może czas tutaj nie miał żadnego znaczenia, a rodzice padli ofiarą oszustów, którzy żerowali na ich najprostszych i największych uczuciach ,czyli miłości do dziecka?

Według badań epidemiologicznych opublikowanych przez specjalistów London School of Hygiene & Tropical Medicine na łamach pisma “Lancet” istnieją duże różnice w wynikach leczenia nowotworów w poszczególnych krajach. Z pośród przebadanych ponad 70 krajów, największa skuteczność leczenia guzów mózgu jest w Danii i Szwecji, najmniejsza w Brazylii i … Meksyku. W krajach skandynawskich aż 80 proc. dzieci przeżywa z tym nowotworem pięć lat, podczas gdy w Meksyku i Brazylii – zaledwie 40 proc.

Jak to się więc stało, że w kraju z tak słabą skutecznością leczenia glejaka znalazł się cudotwórca, który w przypadku Vanessy zagwarantował, że posiada wiedzę i umiejętności wystarczające do wyleczenia dziewczynki, choć wcześniej nie podjęli się tego lekarze z krajów dużo bardziej wyspecjalizowanych jak chociażby Niemcy czy nawet Polska?

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jedyną motywacją “meksykańskich medyków” były pieniądze. Duże pieniądze, nie obarczone żadnym ryzykiem bo skoro nikt inny nie podjął się leczenia, świadomy szans powodzenia, a raczej nie powodzenia to też nikt nie będzie miał pretensji gdy i im się nie uda. Mieli rację, kilka tygodni po śmierci Vanessy na jej profilu zbiórkowym pojawiły się podziękowania dla kliniki z Meksyku.

Trudno w całej sytuacji mieć pretensje do rodziców, którzy chwycą się każdej deski ratunku, nawet tej “najbardziej spróchniałej” by ratować swoje ukochane dziecko. Należy zadać sobie jednak pytanie czy organizatorzy takich zbiórek nie powinni bardziej wnikliwie przyglądać się celom i konsultować ich z fachowcami?

Portal Siepomaga.pl na swojej stronie chwali się, że udało mu się zebrać ponad pół miliarda złotych, nie mówi jednak o tym, że większość z tych pieniędzy zasiliła zbiórki eksperymentalnych terapii w fazie badań, o których skuteczności nie wiemy nic, a które to kosztują miliony złotych. To idealne środowisko dla oszustów, którzy pod obcobrzmiącym nazwiskiem, często w krajach z medycznego trzeciego świata obiecują nierealne cuda. Efekty jednak nie są nierealne, a przewidywalne, tylko promil zbiórek kończy się sukcesem i całkowitym wyleczeniem, reszta to kolejne informacje o nieudanych operacjach. W 2019 roku umarły w Polsce aż 24 osoby, na których eksperymentalne leczenie w ostatnich latach były organizowane charytatywne i finansowe akcje pomocowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *