Opinie

Marsze Równości bez równości.

Parady równości stały się w ostatnim czasie częstym elementem polskich miast. Kolorowe pochody środowisk LGBT mają obywatelom przypominać, że istnieją wśród nas inne orientacje seksualne, które nie powinny być dyskryminowane i zasługują na zwiększenie swoich praw. Jak to środowisko jednak wygląda od środka? Postanowiliśmy się zagłębić w ten temat i pokazać co kryje się za tęczowymi hasłami.

Grupa LGBT Polska na portalu społecznościowym Facebook liczy ponad 33 000 członków. Jest to największa społeczność tego środowiska w polskim internecie. Grupa jest zamknięta i hermetyczna, posty widoczne tylko dla zaakceptowanych uczestników dyskusji. Wśród nich oprócz zwykłych osób o innej orientacji niz heteroseksualna, znajdują się krajowi działacze środowisk LGBT.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda jak zbiór ludzi o podobnych poglądach, problemach i ideach. Przeważają posty polityczne, szczególnie zachęcające do udziału w marszach i głosowaniu na konkretnych kandydatów do Sejmu i Senatu, są również posty matrymonialne, czasami można trafić na dyskusje o coming oucie przed rodziną, czy problemach ze zdradami w związku. To co jednak budzi największą ciekawość to stosunek osób homoseksualnych do innych orientacji.

Jeden z postów został napisany przez Marcina (imię zmienione na potrzeby materiału), chłopak na wstępie informuje, że jest osobą heteroseksualną i katolikiem ale jednocześnie daje wyrazy wsparcia środowiskom LGBT. Pod jego postem widać dziesiątki mało sprzyjających komentarzy. Największe zarzuty dotyczą jego wiary, mozna nawet stwierdzić, że wierzący traktowani są z pogardą co jednak z racji ostatnich spięć z kościołem można w jakiś sposób zrozumieć, choć z drugiej strony stawia w wątpliwości wszelkie wczesniejsze akcje środowisk LGBT, które ponoć nie były profanacją chrześcijańskiej wiary, a pokazaniem, że wśród nich też są wierzący. To co jednak najbardziej uderza i jest totalnie niezrozumiałe to wpisy bijące w jego orientację, najczęściej przewija się tekst “hetero to zero” oprócz tego można też znaleźć teksty świadczące o obrzydzeniu heteroseksualnością czy takie, które jawnie nawiązują do wojny ideologicznej.

Jeszcze ciekawiej jest, gdy głos zabiera dziewczyna identyfikująca się jako biseksualna. Czyli będąca częścią ruchu LGBT, w którym właśnie litera B oznacza Bi. Skarży się ona na panującą wszechobecnie w środowisku dyskryminację. Pod jej postem następuje wysyp komentarzy, gdzie dziesiątki osób, pisze o tym, że lesbijki to najbardziej bifobiczna grupa społeczna, są też wpisy homoseksualistów, którzy twierdzą, że w życiu nie związałyby się z osobą biseksualną.Padają zarzuty o rozwiązłość tej konkretnej orientacji oraz niektórzy nawet twierdzą, że jest to światowy trend i istniał kiedyś pomysł by osoby Bi (literę B) na stałe wykreslić ze skrótu LGBT. Podobne spostrzeżenia choć już w mniejszym stopniu mają osoby transseksualne.

Problem jest tak spory, że jego rozmiary zauważa również znana youtubowa influenserka Weronika Truszczyńska.Na co dzień mieszkająca w Chinach vlogerka, podczas swojego coming outu, opowiadając o paradach PRIDE za granicą zwierzyła się z tego iż problem dyskryminacji osób biseksualnych przez homoseksualne spotyka również ją. Weronika twierdzi, że musiała wstydzić się swojej orientacji i często ją ukrywać, gdyż osoby homoseksualne nie chcą się z takimi spotykać, uważa również iż zjawisko to częściej występuje u homoseksualnych kobiet niż mężczyzn (w filmiku od 10 minuty). Setki komentarzy pod jej wyznaniem i dzieisątki wpisów na stronie LGBT Polska powoduje, że trzeba się zastanowić ile równości faktycznie jest w paradach równości?