Opinie

Izrael, mistrzowie historycznego marketingu.

Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości, te słowa Józefa Piłsudskiego zna każdy kto uczęszczał na lekcje historii. Wypowiedziane prawie 100 lat temu miały mobilizować Polaków do walki o swoją tożsamość, dziś można z pełnym przekonaniem powiedzieć, że są tylko w połowie prawdą. Naród, owszem może pamiętać o swojej przeszłości ale jeśli inne narody nie będą podzielały tej pamięci, to całość stanie się tylko nic nieznaczącą opowieścią dla potomnych.

O wadze przekonania świata do swojej wersji historii dobrze wiedzą rządzący Izraelem, którzy od 75 lat budują kult ofiar wokół własnego narodu, doprowadzając do tego, że dziś jakakolwiek próba negacji ich nawet współczesnych działań jest zrównywana z ludobójstwem.

Na świecie, w kulturze, sztuce ale i w naukach społecznych obraz 2 wojny światowej to głównie widok zagłady Żydów. Oczywiście nie da się zaprzeczyć temu, że wyznawcy Mojżesza w latach 1939-1945 stali się ofiarą jednej z największych prób zgładzenia, ale wojna ta nosi nazwę ŚWIATOWA, nie przez Holocaust, a fakt, że zaatakowanych państw i narodów było wiele więcej. Dziś jednak pamięć o tym zanika, nie mówi się o milionach ofiar w Związku Radzieckim, o ludobójstwach na Polakach, o kilku milionach zabitych Chińczyków, w pamięci dziennikarzy, artystów i opinionistów zostaje tylko widok obozów śmierci w Auschwitz i pasiaków z przyszytą opaską z Gwiazdą Dawida. To też przedstawiają badania opinii publicznej, analityczny portal Five Thirty Eight podaje, że aż 47% Amerykanów sądzi iż powodem wybuchu 2 wojny światowej była chęć eksterminacji Żydów, a szokujące 15% obywateli uważa, że wojna zaczęła się od najazdu na… Izrael.

Taki obraz pozwala manipulować teraźniejszością, na globie istnieje ponad 200 krajów, wiele z nich ma między sobą trudną historię, lata wojen czy niewyjaśnionych konfliktów ekonomicznych. Między kilkoma istnieją relacje oparte na prześmiewczych czy krzywdzących stereotypach, żadne jednak z państw nie zbudowało wokół siebie takiej aury, że jakakolwiek próba drwin, negacji zachowań, czy krytyki jest traktowana jak coś niegodnego. Żadne oprócz Izraela, który dziś antysemityzmu używa jako broni do walki z każdym politycznym przeciwnikiem, jednocześnie zrównując go z III rzeszą.

Antysemityzm po za krajami arabskimi nie występuje dzisiaj nigdzie na świecie, niechęć do Izraela wśród członków różnych społeczeństw niczym nie różni się od niechęci do Rosjan, Szwedów czy Włochów. Oparta jest głównie na jakiś indywidualnych złych doświadczeniach czy krzywdzących stereotypach. Nie ma to jednak nic wspólnego ze zjawiskiem jakie nawiedziło Europę 80 lat temu, gdzie wiara mojżeszowa była powodem do mordowania ludzi i zabierania majątków.

Dzisiaj antysemityzm stał się polityczną wersją zjawiska hejtu. Ma osobom,instytucjom i społeczeństwom zadającym trudne pytania dotyczące współczesnych działań Izraela odbierać wiarygodności. Antysemita automatycznie zostaje zrównany do Hitlera czy nazisty czyli osoby wyprutej z moralności. Takiej osobie nie trzeba udzielać odpowiedzi, ona nie może mówić prawdy, trzeba ją napiętnować.

W konsekwencji wśród oskarżonych budzi to poczucie niesprawiedliwości i może doprowadzić do realnego antysemityzmu. Dokładnie przecież na takich pobudkach swoje poparcie w latach 20-tych ubiegłego wieku budowała niemiecka partia NSDAP, która potem krwawo zapisała się w historii Europy i Żydów.

Pytanie, które warto zadać to czy i tym razem historia się nie powtórzy. Po wybuchu materiałów pirotechnicznych w Beirucie stolicy Libanu nie brakuje głosów, że za sprawą stoją właśnie Izraelczycy, choć nie ma na to choć cienia dowodu, sam fakt, że taka idea powstała pokazuje, o jak mocno źle odbieranym przez ogół społeczeństw narodzie mówimy.